Samodzielnie wykonany remont mieszkania to ogromna, gwarantowana satysfakcja. Czy jednak wszystko jesteśmy w stanie wykonać samodzielnie? Teoretycznie tak, o ile nasze zdolności manualne są całkiem spore, mamy dużo czasu i energii.

Planując wykończenie naszego mieszkania kierowaliśmy się w sporej mierze czasem i budżetem. Wiadomo, że im mniej pieniędzy poświęci się na robociznę, tym więcej zostanie na materiały, a nawet wyposażenie. Są jednak rzeczy, których nawet teraz nie byłbym w stanie zrobić samodzielnie. I nie dlatego, że nie wiem jak, czy też mi się nie chce. Po prostu taniej i lepiej zlecić je fachowcom.

Do wykończenia naszego mieszkania potrzebowaliśmy następujących prac:

  • przeniesienie instalacji wod-kan
  • przeniesienie instalacji elektrycznych
  • wyszpachlowanie i wyszlifowanie sufitów i ścian
  • gruntowanie wszystkich powierzchni
  • przygotowanie ścian i podłogi łazienki pod położenie płytek
  • malowanie ścian i sufitów
  • położenie płytek
  • położenie paneli
  • montaż listew przypodłogowych
  • montaż progów
  • montaż drzwi wewnętrznych
  • montaż parapetów
  • montaż instalacji sanitarnych

To w zasadzie wszystko, co było potrzebne do stanu mieszkania, w którym można już wnosić meble, instalować kuchnię i mieszkać.

W jaki sposób rozplanowaliśmy pracę:

Przeniesienie instalacji wod-kan – to zleciliśmy instalatorowi, który wykonywał przyłącza na zlecenie dewelopera podczas budowy bloku. Taki wybór był podyktowany delikatnym stresem, żeby czasami ktoś z zewnątrz czegoś nie popsuł i przypadkiem nie zalał sąsiadów. Instalator przeniósł nam całą instalację wod-kan w kuchni i przeniósł grzejnik w łazience.

Przeniesienie instalacji elektrycznych – głównie przeniesienie gniazdek w inne miejsca oraz dorobienie kilku nowych, potem zaklejenie zbędnych otworów. Tym zajął się mój Tata z kolegą (pozdrawiamy Pana Romana ;)), z racji tego, że p. Roman posiadał otwornicę do gniazdek. Wyszło idealnie i bez zbędnych „wystrzałów” korków.

Wyszpachlowanie i wyszlifowanie sufitów i ścian – od samego początku wiedziałem, że się tego nie podejmę. Kiedyś, w domu rodzinnym próbowałem szpachlować ścianę i wiem, że do tego naprawdę potrzeba niezłej krzepy. Jedna ściana to pikuś, w porównaniu z 200 m2 mieszkania. Najpierw szpachla, potem papier ścierny – zdecydowanie za dużo dla mnie. Tym zajęła się firma, która przez weekend nie tylko wyrobiła się z zadaniem, ale również zagruntowała nam wszystkie ściany i sufity.

Przygotowanie ścian i podłogi łazienki pod położenie płytek – za radą znajomego „budowlańca” wszystkie powierzchnie łazienki zostały dwukrotnie pokryte folią w płynie, dzięki czemu ewentualna wilgoć, która dostałaby się pod płytki, nie ma prawa przejść poza łazienkę. Ponadto uszczelniliśmy łączenia ścian podłogą taśmą wodoodporną. To zrobiliśmy sami, bez najmniejszych trudności.

Malowanie ścian i sufitów -to również wykonaliśmy sami. Wbrew pozorom, malowanie nie jest tak proste jakby się to wydawało. Malowanie wałkami na długich kijach wymaga krzepy i dobrego wzroku, gdyż malując jasną farbą nie zawsze widać, gdzie się właśnie skończyło. Sporo biegania po drabinach, przeklejanie taśmy malarskiej, wyprawki. Sporo roboty, ale efekt zadowalający. Jedna sugestia.. NIGDY NIE OSZCZĘDZAJCIE NA FARBIE. Im tańsza farba, tym gorszy rezultat. Np. malowaliśmy sufit pewną niedrogą farbą białą. Dla dobrego efektu musieliśmy 5 razy malować! Ale o farbach może napiszę inny artykuł…

Położenie płytek -to również zadanie, którego bym się nie podjął. W prawdzie uważam, że jeśli ktoś ma dużo czasu i jest perfekcjonistą, to przy pomocy jakiś samouczków z internetu dałby radę zrobić to samodzielnie. Ja natomiast nie miałem czasu na zabawę z układaniem „płytek do poziomicy”. To, co mnie utwierdziło w moim przekonaniu była wizyta u koleżanki, której płytki w kuchni kładł p. Mietek – samouk. Płytki położone jak żołnierze – co drugi to wystąp!

Położenie paneli -to robota, w której wykazaliśmy się razem z żoną. Po krótkiej lekcji u p. Romka całe mieszkanie ogarnęliśmy sami. Kładzenie paneli jest dziecinnie proste, a satysfakcja po robocie ogromna, bo widać efekt na całej powierzchni 🙂

Montaż listew przypodłogowych -to jest banał. Wymierzyć, przyciąć, przykręcić – żadnej filozofii.

Montaż progów -tutaj jedynym problemem jest umiejętne przybicie listwy, żeby nie pogiąć kołków montażowych. Ale również jest to proste.

Montaż drzwi wewnętrznych – w tym wyręczył nas p. Romek (z naszą pomocą oczywiście). Podpatrując jak pracuje, myślę, że kolejne drzwi byłbym w stanie sam zamontować. Chyba samouczek by wystarczył. Szyldy drzwi montowałem samodzielnie.

Montaż parapetów – na początku mieliśmy niezły zgryz, żeby w ogóle wymyślić jak mają te parapety wyglądać i z czego powinny być zrobione. W końcu stanęło na tym, że parapety są zrobione z paneli i wykończone listwami pod kolor. Również samodzielna robota. Wyglądają całkiem nieźle, komponują się z podłogą. Z początku myślałem, że są jednak zbyt wąskie, ale doniczki się mieszczą i moim zdaniem jest ok 😉

Montaż instalacji sanitarnych – tutaj mam na myśli sedes, umywalkę, wannę, zlewozmywak, baterie, itp. Zestaw podtynkowy do WC zamontował nam znajomy hydraulik (przy okazji pochował dopływy wody, żeby wyglądało ładnie). Wannę umieścił płytkarz budując stelaż. Sedes podłączył p. Romek, a zlew i umywalkę stolarz, który wykonywał meble do kuchni i łazienki. Baterie podłączyłem razem z p. Romkiem. Tutaj muszę przyznać, że w żadnym z tych przypadków nie ma filozofii i każdy może zrobić to samodzielnie. U nas akurat wystąpiły same zbiegi okoliczności, że nie musiałem robić tego sam 😉

 

To chyba wszystko z wykonanych prac. W przypadku remontów, moja złota zasada jest taka: „jeśli wiesz, że podołasz, zrób to samodzielnie”.

Powodzenia w remontach!

No votes yet.
Please wait...