W końcu i do naszego mieszkania trafił robot sprzątający. Celowo napisałem „w końcu”, bo posiadanie takiego urządzenia od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, ale miałem wątpliwości co do celowości i dokładności takiego sprzętu. Faktem jest, że początki robotów sprzątających były dość trudne. Pomimo tego, że od razu zawojowały rynek, to jednak ich algorytmy nie pozwalały na dokładne wyczyszczenie mieszkania, więc wydając spore pieniądze otrzymywaliśmy produkt, który nie był w stanie sprostać naszym nawet najmniejszym oczekiwaniom.

Mamibot Prevac650

Wracając do naszego bohatera, jest to robot hybrydowy Prevac650 amerykańskiej firmy Mamibot. Hybrydowy, czyli 2w1, a to oznacza, że oprócz standardowego odkurzania na sucho potrafi też czyścić na mokro (lub jak kto woli – mopować).

Prevac 650

 

Przeglądając specyfikację, możemy dowiedzieć się dodatkowo:

Moc: 24W

Głośność: 60dB

Czas ładowania: 3h

Czas pracy: 120min

Zakres sprzątania: 180-220m2

Naturalnie, urządzenie posiada czujniki przeciwupadkowe, dzięki czemu nie ma prawa spaść np. ze schodów, a także potrójny system filtrowania, wydajny algorytm wybierania najbardziej optymalnej ścieżki sprzątania, a także samodzielny powrót do stacji ładującej. Warto nadmienić, że Prevac650 posiada także moduł WiFi, dzięki któremu możemy się z nim komunikować zdalnie poprzez aplikację na smartfon.

W opakowaniu oprócz urządzenia znajdują się:

  • pojemnik na kurz o pojemności 600ml z silnikiem
  • dwukomorowy pojemnik do czyszczenia na mokro; komora 330ml na czystą wodę i 300ml na zanieczyszczenia
  • stacją dokującą
  • zasilacz
  • pilot
  • taśmę magnetyczną
  • szczotkę do czyszczenia urządzenia
  • dodatkowy mop oraz filtr
  • dodatkowe 2 szczotki boczne
  • instrukcję obsługi

Prevac 650 - zawartość pudełka

Wygląd

Wizualnie robot odkurzający nie odbiega jakoś specjalnie od innych modeli na rynku. Nasz model jest okrągły, w kolorze złotym (są jeszcze niebieskie i czarne). Na samej górze posiada wyświetlacz, który pokazuje stan naładowania baterii oraz albo aktualną godzinę, albo obecny tryb pracy (metoda czyszczenia, szukanie bazy, ładowanie, itp.), kod błędu. Pod wyświetlaczem mamy 3 dotykowe przyciski: dwa do wyboru trybu pracy i jeden – powrót do bazy. Prevac650 nie jest wysoki, bo ma niecałe 9cm wysokości, co umożliwiło mu wjechanie pod większość sprzętów w naszym mieszkaniu. Z przodu posiada zderzak, boczne szczotki oraz oczywiście różne czujniki, natomiast pod spodem dwie szczotki czyszczące, w tym jedną gumową, no i opcjonalnie mop. Koła robota mają średnicę 7cm i są na tyle duże, że pozwalają mu na przejazd po niewielkich progach, a podobno również po dywanie (ale tego niestety nie mogliśmy sprawdzić, ze względu na brak dywanu ;))

Trzeba przyznać, że prezentuje się bardzo dobrze. Design jest elegancki, a do jakości wykonania trudno się przyczepić.

Prevac 650 spód

Jak działa Prevac 650

Na wstępie trzeba powiedzieć, że urządzenie posiada 3 tryby pracy:

  • czyszczenie automatyczne
  • czyszczenie punktowe
  • czyszczenie krawędzi

W przypadku czyszczenia automatycznego, robot wykorzystuje wszystkie dostępne tryby sprzątania oraz innowacyjny algorytm Zig-Zag, który powinien działać zgodnie z następującą animacją:

Prevac 650 - zig-zag

Odkurzanie

sprzątanie na sucho

Pierwsze uruchomienie robota przeprowadziliśmy zupełnie „pod nadzorem”, czyli chodziliśmy kawał czasu za robotem i obserwowaliśmy jak się zachowuje w różnych sytuacjach.

Robot po wyjechaniu z bazy od razu przeszedł do sprzątania. Początkowo wydało mi się to bardzo chaotycznie, a na pewno nie przypominało Zig-Zaga. Moje oczekiwania co do sposobu wybierania ścieżki odkurzania chyba były dość mocno idealizowane i zupełnie inaczej wyobrażałem sobie to sprzątanie. W pewnej chwili byłem nawet całkiem zrezygnowany, bo odkurzacz automatyczny zamiast skończyć odkurzanie w jednym miejscu, pojechał sobie do innego pokoju. Na szczęście moje obawy zostały rozwiane po dłuższej chwili. Po ukończeniu sprzątania wyglądało na to, że robot faktycznie dotarł w każde miejsce (oczywiście w te, w które potrafił dojechać), a część z nich odwiedzał kilkukrotnie. Natomiast samo sprzątanie (mieszkanie 58m2, nie uwzględniając poprawki na meble), zajęło mu około 3 godzin.

Tutaj trzeba zaznaczyć, że robot sam nie decyduje kiedy zakończyć sprzątanie. Po prostu jeździ dopóki bateria mu na to pozwala i zostawia sobie kilkanaście procent naładowania na powrót do bazy. Samo szukanie bazy może się wydawać dość pocieszne. Odkurzacz wyłącza „ssanie”, na wyświetlaczu pojawia się napis „FIND” i rozpoczyna poszukiwania bazy. Niestety nie dotarłem do informacji czy istnieje jakiś specjalny algorytm wyszukiwania stacji dokującej, lub chociaż czy robot pamięta jej przybliżoną lokalizację. Moim zdaniem, z pewnością coś takiego posiada, ponieważ nie zdarzyło się tak, żeby szukał stacji dłużej niż kilka minut, no i nie odwiedzał na powrót wszystkich pomieszczeń. Większy problem ma z wjazdem na stację – w naszym przypadku kończyło się na 3 próbie. Myślę, że warto od razu zaplanować, skąd robot będzie zaczynał swoją pracę i tam umieścić bazę, przyklejając ją do podłogi. Pomimo sensorów i zderzaka, zdarzyło się mu kilka razy przesunąć nie przytwierdzoną do podłoża stację.

Mopowanie

sprzątanie na mokro

Kolejny test przeprowadziliśmy „na mokro”. Mopowanie działa w ten sposób, że pojemnika z wodą mikrokanalikami przedostaje się woda i nawilża ściereczkę przymocowaną do zbiornika. Producent zaleca stosowanie wody demineralizowanej, żeby nie dopuścić do zatkania wspomnianych wyżej kanalików i takiej właśnie użyliśmy. Osobiście zastanawiam się, czy lepszego efektu mopowania nie dałoby się uzyskać, gdyby do wody dodać zaledwie kilka kropel jakiegoś płynu do mycia podłóg (EDIT: w sieci widziałem już dedykowane płyny do robotów mopujących).

Tym razem nauczeni doświadczeniem czasochłonności oraz na potrzeby testów, zamykaliśmy robota w konkretnym pomieszczeniu i pozostawialiśmy do czasu aż będziemy zadowoleni z rezultatów 😉 Tutaj ważną rolę odegrała taśma magnetyczna (lub popularnie „wirtualna ściana”), która rozłożona np. od ściany do ściany, skutecznie uniemożliwiała robotowi przejazd do innego pomieszczenia. Musze przyznać, że ograniczając urządzeniu przestrzeń działania, np. do konkretnego pokoju, mocno wzrasta skuteczność algorytmu sprzątania. Faktycznie widać było, jak działa algorytm Zig-Zag oraz sprzątanie krawędzi. Całe mieszkanie udało się umyć w niecałą godzinę. Może nie jest to najbardziej efektywne i wygodne, ale jeśli musimy właśnie teraz umyć podłogi, ale nie chcemy, żeby robot „kręcił się” nam pod nogami, to taki system jak najbardziej się sprawdza.

Na samą dokładność mopowania nie mogę narzekać. Robot zostawiał wyraźny, mokry ślad za sobą, więc nanoszenie wody sprawdzało się bardzo dobrze. Pomieszczenie wyglądało na „umyte” dość dokładnie, a po zakończeniu sprzątania, w pojemniku na brud widać było jakieś dodatkowy kurz, który załapał się na szczotki. Trzeba przyznać, że mopowanie przebiegało równie dokładnie jak w przypadku odkurzania. Miałem np. duże wątpliwości, czy mopując płytki w aneksie kuchennym, robot poradzi sobie z jakimś przyklejonym brudem, ale okazało się, że nawet jeśli nie za pierwszym, to usunął je za kolejnym przejazdem.

Szczotki boczne – błogosławieństwo i przekleństwo

Moje odczucia co do szczotek bocznych są zdecydowanie ambiwalentne. Działają doskonale! Bardzo dobrze nagarniają brud do szczotki głównej, wyciągają kurze spod szczelin pod meblami oraz z kątów. Jak po raz pierwszy robot przejechał tymi swoimi szczotkami w około nogi od stołu, to oczy przecierałem ze zdumienia, gdy wyleciał spod niej ogromny kołtun kurzu. (No przecież sam tam odkurzałem ręcznie!).

Natomiast gdy po zakończonym odkurzaniu zajrzałem pod spód odkurzacza i zobaczyłem powkręcane w szczotki włosy mojej małżonki… Nic więcej chyba nie muszę dodawać. Zakładam tylko, że jeśli przez dłuższy czas nie usuwałbym tych włosów, szczotki pewnego pięknego dnia przestały by się obracać.

Przygotowania pomieszczenia

Ze względu na swoje wymiary i sposób działania, odkurzacz musi mieć przygotowaną przestrzeń do pracy. Nie wjedzie pomiędzy nogi węższego krzesła; nie przesunie zasłony, bo stanowi ona dla niego przeszkodę taką jak ściana; może zaplątać się w luźno leżące kable. Może także zablokować się pomiędzy ścianą a szafą; utknąć na zbyt miękkim, grubym dywanie. Ponadto czujniki szaleją, gdy prosto w nie zaświeci słońce i robot potrafi kręcić się w kółko. Czarne elementy na podłodze również mogą sprawić, że urządzenie potraktuje je jako przeszkodę i na nie po prostu nie wjedzie.

Tak naprawdę podczas naszych testów wystąpiły tylko 3 problemy, z czego dwa poniekąd z braku przygotowania:

  1. nisko powieszone zasłony spowodowały, że robot nie odkurzył pewnego obszaru
  2. kable zasilającej RTV spowodowały utknięcie robota (tutaj nadmienię, że robot tylko przez chwilę próbował się wydostać, ale kiedy poległ, wyświetlił komunikat błędu i się wyłączył – plus dla robota za oszczędzanie baterii)
  3. przez otwarty balkon zaświeciło słońce wprost na sensory robota, przez co stracił orientację i zaczął uderzać w ścianę, nie potrafiąc się wydostać

Natomiast gdy zostawiliśmy urządzenie, żeby posprzątało zgodnie z harmonogramem pod naszą nieobecność, nic takiego się nie wydarzyło. Mieszkanie zastaliśmy odkurzone, a robot „grzecznie” się ładował.

Harmonogram sprzątania

To jest jedna z kluczowych funkcjonalności, dla których kupuje się robota czyszczącego. Ustawiasz kiedy ma posprzątać mieszkanie i przychodzisz na gotowe. Coś wspaniałego! W Prevac650 można ustawić harmonogram na dwa sposoby:

  • za pomocą pilota
  • za pomocą aplikacji na telefon

Sterowanie robotem

Kilka słów o samej komunikacji z robotem. Oprócz przycisków na samym urządzeniu mamy także pilot zdalnego sterowania, który pozwala na uruchomienie konkretnego programu sprzątającego, sterowanie robotem (faktycznego poruszania nim) a także ustawianie harmonogramu sprzątania.

Podobną funkcjonalność udostępnia nam aplikacja na smartfony, z tym, że z robotem komunikujemy się po WiFi, więc możemy uruchomić sprzątanie, np. będą w pracy, a także rozplanować harmonogram sprzątania na poszczególne dni (niemożliwe przy pomocy pilota).

Podsumowanie i opinia

Muszę przyznać, że posiadanie robota sprzątającego bardzo rozleniwia. Co prawda posiadamy go od niedawna, ale już teraz mogę powiedzieć, że stanie się tak samo nieodzownym sprzętem, jak np. zmywarka 😉 Sprząta dokładnie, a że czasem zostawi jakiś „kłaczek” w kącie.. no cóż, nie ma maszyn idealnych.

Przeglądając różne recenzje robotów natknąłem się na opinie, że odkurzanie mogłyby być cichsze.. Ale jak ma nam przeszkadzać odkurzacz, gdy będziemy siedzieli w pracy? A tak właśnie zamierzamy go używać: ustawić harmonogram sprzątania na takie dni i godziny, gdy nikogo nie ma w domu.

Na duży plus zasługuje szybkość konfiguracji urządzenia. Wystarczy dosłownie założyć pojemnik na kurz, podłączyć stację dokująca do prądu i nacisnąć jeden przycisk, żeby odkurza sam się naładował, a następnie wysprzątał całe mieszkanie i wrócił na miejsce. Fajne, inteligentne, wygodne!

Do zalet należy również zaliczyć:

  • bardzo dobry algorytm sprzątania automatycznego,
  • duża pojemność zbiorników na zabrudzenia,
  • możliwość sprzątania na mokro,
  • możliwość sterowania poprzez smartfon.

A wszystkie mocne strony urządzenia w połączeniu z bardzo dobrą ceną (1077zł), a także faktem, że Mamibot ma swoje oddziały w Polsce sprawiają, że w swojej klasie Prevac650 jest bezkonkurencyjny.

Promocja na roboty Mamibot

Na stronie https://mamibot.tech/pl/ często pojawiają się różne promocje na produkty Mamibot, a najnowsza z nich umożliwia na zarabianie na polecaniu robota znajomym. Im więcej waszych znajomych kupi Mamibota, tym więcej pieniędzy trafi na Wasze konto bankowe. A może nawet okaże się, że nie dość, że zwrócą się Wam koszty zakupu, to jeszcze na nim zarobicie?

Prevac 650 w pigułce – wideo

Jeśli macie jeszcze chwilę, obejrzyjcie nagrany przez nas film, na którym prezentujemy robota Preva650 od rozpakowania aż po test „okruszków”. Zapraszamy do oglądania!

No votes yet.
Please wait...